Kiedy warto wziąć kredyt

Jakiś czas temu opisywałem na blogu swoje negatywne nastawienie do wszelkiego rodzaju kredytów. Podobne nastawienie ma prawdopodobnie większość polskiej blogosfery finansowej – a to że pułapka, że kupując na kredyt zapłacimy kilkadziesiąt procent więcej, że lepiej odłożyć pieniądze na lokacie i kupić coś później niż brać kredyt… W większości zgadzam się z tymi stwierdzeniami, jeżeli dotyczą kredytów konsumpcyjnych. Jest jednak kilka rodzajów kredytu, których zaciągnięcie pod pewnymi warunkami jestem w stanie usprawiedliwić (co nie znaczy, że namawiam do ich zaciągania!).  Continue reading Kiedy warto wziąć kredyt →

Pomysły inwestycyjne na najbliższy rok

Zakończyliśmy rok 2010, dokonałem podsumowania oraz wyznaczyłem sobie cele. Dziś chciałbym zastanowić się, w co warto zainwestować w roku bieżącym.

Mój pierwszy pomysł to opcje. Jest to instrument bardziej ryzykowny niż akcje, jednak umożliwia zarabianie zarówno przy rynku byka, jak i niedźwiedzia. Opcje pozwalają na tworzenie ciekawych strategii, stwarzających możliwość zarobku bez względu na trend instrumentu bazowego. Niestety, na GPW dostępne są opcje tylko na indeks WIG20.

[ad#prostokat]

Kolejna propozycja to indeks NIKKEI. Umacniający się jen bije szczyty historyczne, co może dodatkowo wzmocnić efekt wzrostu samego indeksu, ale z drugiej strony przybliża ryzyko interwencji banku centralnego Japonii. Sam indeks znajduje się na poziomach stosunkowo niskich od lat ’90, a ostatnio uformował coś w rodzaju podwójnego dna, co może sygnalizować odbicie. Na GPW notowane są certyfikaty Raiffeisen Banku na indeks NIKKEI, o wdzięcznej nazwie RCNIKAOPEN. Uwaga! Inwestycja w Nikkei jest dość ryzykowna, ze względu na ogromne zadłużenie tego kraju i możliwość powtórki scenariusza greckiego. Dodatkowo, w przypadku certyfikatów dochodzi ryzyko płynności.

Dobrym pomysłem na ulokowanie gotówki mogą być surowce. Hossa na nich trwa już ponad rok, jednak quantitative easing może sprawić, że inwestorzy odejdą od akcji, lokując środki w bardziej materialne aktywa i zabezpieczając się jednocześnie przed inflacją. Mamy tu spore pole do popisu – możemy zainwestować jak ja niedawno w metale fizyczne, osoby posiadające konto u brokera forex mogą kupować i sprzedawać futures na surowce, jednak najprostszym (bo najszerzej dostępnym) rozwiązaniem są chyba certyfikaty strukturyzowane banku Raiffeisen, notowane na GPW na tej samej zasadzie co akcje.

[ad#banner]

Jeśli chodzi same akcje, ostatnio główny indeks GPW znajduje się w trendzie bocznym i ma problemy z pokonywaniem kolejnych szczytów. Na giełdzie są jednak spółki dające zarobić, jak np. Redan, zbyt małe aby ich kurs wpłynął na indeks szerokiego rynku WIG. W tym roku będę raczej trzymał się z dala od spółek z WIG20, preferując „maluchy i średniaki”. Osobiście uważam, że to one mają większy potencjał i będą motorem napędowym giełdy w bieżącym roku. Problemem może być znalezienie tej perełki wśród ponad 360 notowanych spółek, zanim inni inwestorzy ją zauważą…

Moje cele na rok 2011

W poprzednim wpisie dokonałem podsumowania ubiegłego roku, wraz z opisem realizacji celów wyznaczonych sobie rok temu. Dziś chciałbym sporządzić zestawienie celów, które chciałbym osiągnąć w roku bieżącym.

[ad#prostokat]

  1. Wartość portfela równa co najmniej 15000 zł. Nie będzie to łatwe, ponieważ wymaga odkładania około 400 zł miesięcznie (przy założeniu zerowych zysków z inwestycji). Plan na poprzedni rok udało mi się jednak wykonać, i to pomimo braku źródła stałego dochodu przez prawie 3 miesiące. Dla niektórych ta poprzeczka może wydawać się zbyt niska, jednak – jak już wspomniałem – jest to plan minimum na przyszły rok.

  2. Fundusz awaryjny w wysokości co najmniej 3000 zł. Rozpocząłem jego budowę rok temu i na razie wynosi on nieco ponad połowę planowanej kwoty. Mam nadzieję, że osiągnie planowaną wysokość w połowie roku, co wcale nie oznacza, że zaprzestanę jego powiększania. Aktualnie środki spoczywają na rachunku oszczędnościowym oprocentowanym na 4% w skali roku i tam nadal pozostaną, ponieważ jest on powiązany z moim rachunkiem głównym i mam do nich dość łatwy dostęp.

  3. Stosunek zysku do strat co najmniej 2:1. W poprzednim roku wyniósł on średnio 1,27 – co prawda pozwolił zarobić, ale to zdecydowanie zbyt mało w stosunku do ponoszonego ryzyka.

  4. Zapisanie się do Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Umożliwi to nie tylko obniżenie kosztów prowizji maklerskich, ale także zniżki na książki o tematyce inwestycyjnej, szkolenia oraz dostęp do wiedzy niedostępnej dla innych. Więcej informacji na stronie Stowarzyszenia.

  5. Bieganie. To jeden z moich celów osobistych na ten rok. Gdy tylko zrobi się cieplej, chciałbym rozpocząć regularną pracę nad swoją kondycją, która podupadła przez zimę.

[ad#banner]

Ty też na pewno wyznaczyłeś sobie jakieś cele na ten rok, lub powziąłeś jakieś postanowienia. Zachęcam Cię do podzielenia się nimi, na własnym blogu bądź w komentarzu pod wpisem, ponieważ upublicznienie swoich postanowień zwiększa szansę ich realizacji.

Podsumowanie roku 2010

Stało się – minął kolejny rok, czas kupić nowy kalendarz, zrobić jakieś małe podsumowanie z tej okazji oraz podobnie jak rok temu – wyznaczyć sobie nowe cele. Dziś zacznę od podsumowania. s

Rok 2010 rozpocząłem z kwotą około 7000 zł (dokładnie 29.12.2010 posiadałem 6834 PLN). Dzięki regularnemu oszczędzaniu na dzień dzisiejszy posiadam 10283, a inwestycje sprawiły, że mniej więcej w październiku wyszedłem na zero, czyli wartość portfela przekroczyła zainwestowany kapitał. Całkowita wartość portfela wzrosła więc o 47%, oraz osiągnięty został cel – 10000 zł na koniec roku. Zysk z inwestycji (nadwyżka wartości portfela nad zainwestowanym kapitałem) to około 490 zł, czyli 5%. Nie jest to powalający wynik, ale pamiętajmy, że przez większość roku byłem na minusie.

[ad#prostokat]

Zysk pochodził głównie z odsetek od depozytówlokat bankowych i rachunków oszczędnościowych, dokładnej wartości odsetek nie liczę. Jeśli chodzi o giełdę, tutaj szału nie ma. Dokonałem łącznie 20 zakupów, (średnia wartość transakcji to 881,16 zł), z czego 7 zakończyło się zyskiem, 9 stratą, natomiast 4 są jeszcze nierozliczone. 17 walorów to akcje, oprócz tego jednostki indeksowe oraz 2 certyfikaty. Przeciętny zysk wyniósł 97,68 zł (11%), przeciętna strata 76,64 zł (8,7%). Stosunek średniego zysku do straty wyniósł więc 1,27. Największe zyski zanotowałem na wielkich prywatyzacjach: PZU oraz GPW. Na wszystkich zakończonych w tym roku transakcjach zanotowałem co prawda symboliczną, ale niestety stratę: -6,07 zł. Wniosek: stosować ciaśniejsze stop lossy, aby nie dopuścić do takich strat jak na Arctic Paper (-231 zł / -25,8%) czy Barlinek (-105 zł / -10,7%). Cel na 2011: stosunek średniego zysku do straty równy co najmniej 2.

Ciekawie wygląda suma, jaką zapłaciłem maklerom w postaci prowizji. Jest to aż 130 zł, czyli 1/3 całego(!) zysku za ten rok. Uświadomiło mi to, że warto brać pod uwagę koszty transakcyjne oraz dążyć do ich minimalizacji. Znalazłem też sposób, który pozwoli obniżyć koszty transakcyjne o ¼ – jest nim zapisanie się do Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, dzięki czemu możemy zmniejszyć prowizję za handel akcjami (w Alior Banku: 0,29% zamiast 0,38%). Jest to kolejny mój cel na przyszły rok.

Obecnie 40% portfela to depozyty (głównie krótko- i średnioterminowe), 18% akcje, 6,4% jednostki funduszy akcyjnych, 8,7% waluty (dokładniej: EUR), 9,5% surowce (srebro fizyczne i „papierowe” oraz gaz ziemny), natomiast wolne środki stanowią prawie 17% portfela.

Rok temu planowałem utworzenie funduszu bezpieczeństwa, który miał wynieść 3000 zł. Na dzień dzisiejszy jego wartość to nieco ponad połowa planowanej kwoty. Chciałbym jeszcze przed końcem roku (a najlepiej w połowie) zakończyć jego budowę.

Z celów inwestycyjnych na 2010 – tak jak planowałem, do portfela dołączyło fizyczne srebro oraz euro. Nie zakupiłem natomiast ETFu na WIG20, ponieważ są spółki, które rosną znacznie szybciej niż indeks i to na nich wolałbym skupić swoją uwagę.

Jeśli chodzi o cele osobiste – tak jak planowałem, udało mi się rozpocząć studia II stopnia na upatrzonym przeze mnie kierunku. Niestety, z powodów finansowych oraz braku czasu, nie zapisałem się na kurs językowy. Rok temu planowałem też zbudowanie niewielkiej ministrony, dzięki której wpadałoby do portfela kilkadziesiąt PLN miesięcznie. Niestety, tylko własnym lenistwem mogę wytłumaczyć, dlaczego pomysł ten legł w gruzach. Być może powrócę do tych niezrealizowaych celów w nadchodzącym roku.

[ad#banner]

A jak Wy oceniacie miniony rok? Czy udało Wam się zrealizować wszystkie wyznaczone cele? Zachęcam wszystkich do sporządzenia listy postanowień na nadchodzący 2011 rok. Ja przedstawię swoje w następnym wpisie, natomiast dziś wszystkim Czytelnikom chciałbym życzyć udanej zabawy sylwestrowej i wytrwałości w realizacji swoich planów – nie tylko inwestycyjnych.

Ile zarobiłeś na GPW?

W ofercie publicznej GPW padł rekord – udział wzięło 320 tys inwestorów indywidualnych. Popyt był tak duży, że każdy otrzymał najwyżej 25 akcji. To jednak nic – wśród inwestorów instytucjonalnych popyt przewyższył podaż 25-krotnie.

[ad#prostokat]

Nie zamierzam tu przeprowadzać szczegółowej analizy fundamentalnej warszawskiej Giełdy, ponieważ takich analiz powstało w ostatnich dniach sporo. Z części z nich wynika, że nasz parkiet jest przewartościowany w stosunku do innych europejskich giełd. Ponadto, w kilku ostatnich latach motorem napędowym polskiej giełdy były prywatyzacje, a GPW jest prawdopodobnie ostatnią z nich na taką skalę. Pomimo tego uważam, że akcje mają potencjał do wzrostu i raczej będzie to drugie PZU niż drugi Tauron:

Przypomnijmy – inwestorzy indywidualni pozbywali się akcji PZU w dniu debiutu i w pierwszym tygodniu po (tak jak ja), podczas gdy największy zarobek dały one we wrześniu, gdy cena wzrosła do ponad 400 zł. Tauron z kolei trwał w trendzie bocznym przez pierwsze 3 miesiące po debiucie, aby potem wystrzelić ponad 30%.

Aktualnie kurs akcji GPW waha w okolicach ceny z dnia debiutu (~52-53 zł), gównie przez inwestorów indywidualnych, którzy w większości zakupili akcje w celu ich szybkiej sprzedaży. Uważam jednak, że z powodu niezaspokojonego popytu ze strony instytucji (głównie inwestorzy finansowi) akcje w średnim terminie wzrosną.

Oczywiste jest, że wyniki GPW będą podatne na koniunkturę – większość przychodów spółki pochodzi z prowizji za handel instrumentami finansowymi, a w czasie bessy handluje się mniej i po niższych cenach, niż w czasie hossy. Nie znaczy to jednak, że kurs będzie odzwierciedlał indeks WIG czy WIG20, chociażby dlatego, że na giełdzie handluje się też obligacjami, czy kontraktami terminowymi. Polityka spółki zakłada przeznaczanie do 40% zysku na dywidendy.

Rzecz jasna, ja też się zapisałem, chociaż nie wspomniałem o tym na blogu. Pakiet akcji jest jednak niewielki w porównaniu do wartości portfela (aktualnie 9500 zł), więc zamierzam trzymać swoje 25 akcji z nadzieją na wzrost o co najmniej kilkanaście procent w stosunku do ceny z debiutu, lub może nawet poczekam na wypłatę dywidendy. Ogólnie, ostatnio zauważyłem, że mniejsza ilość transakcji poprawia moje wyniki inwestycyjne (co prawda zysków jeszcze nie ma, ale mniej tracę 😉 ), jednak taka strategia wymaga cierpliwości.

[ad#banner]

Z ostatniej ankiety wynika, że zaledwie 3% z Was czytało prospekt emisyjny PZU. Ja niestety należę do tej drugiej grupy (67%). W przypadku zapisu na GPW również nie dopełniłem tego obowiązku. Dziś zapraszam do udziału w nowej ankiecie – pytanie brzmi „Czy sprzedałeś akcje GPW?” Ankietę znajdziecie w górnej części panelu po prawej stronie.